Cóż za wspaniały początek nowego sezonu MLT! Na starcie pierwszego w tym sezonie turnieju stawiło się aż 21(!) zawodników. Czyni to ten turniej prawdopodobnie rekordowym pod względem frekwencji, co niezmiernie nas cieszy. Spieszymy z powitaniem debiutantów, których mamy nadzieję gościć jeszcze na kolejnych turniejach: Artura Wasila, Kacpra Żmudę, Antoninę Wiśniowską, Marcela Ćwierza, Kostka Staręgę, Huberta Tarkowskiego – witamy.

Zacznijmy od najliczniejszej grupy A. Pogoda na dworze nie sprzyja jedynie wagarom :) ale także ostatniej szansie zagrania w tym roku na świeżym powietrzu. Kilka meczów grupy A zostało zatem rozegrane właśnie na dworze. Ku zaskoczeniu licznie zgromadzonych, niczym na stadionie narodowym kibiców, grupy nie wygrał obrońca tytułu z ubiegłego sezonu Michał Jaworski. Lepszy okazał się Marcel Słomka.

Sytuacja do końca pozostawała jednak nierozstrzygnięta, a czarnym koniem mógł być Albert Sowiński, który do ostatniego meczu zachował szansę na awans (z każdej grupy premiowaliśmy nim dwóch najlepszych). Plany pokrzyżował mu jednak stały bywalec MLT, Konrad Słowański, pokonując go w ostatnim meczu 10:7, co dało awans Michałowi i Marcelowi.

Grupa B to istna mieszanka młodości (o ile w MLT możemy mówić o starości:) z doświadczeniem. Nawet najstarsi górale nie pamiętają, kiedy w naszym cyklu debiutował Wojtek Tęcza (chociaż jeszcze nie skarży się na bóle reumatyczne). Na drugim biegunie stoi Tosia Wiśniowska. Młoda adeptka tenisa zaraz po losowaniu grup czuła się zapewne jak biblijny Dawid przy czterech Goliatach.

Grupę zdominował przybywający z daleka Kacper Żmuda, który nie zaznał w grupie goryczy porażki. Jedyną, która go postraszyła okazała się… Tosia, która zdobyła w supertiebreaku aż 8 punktów. Jako drugi z grupy wyszedł Mikołaj Górny, a Tomek Kieliszek i Wojtek Tęcza tym razem przeszli obeszli się smakiem.

Grupa C to popis Adama Wielosza, który na rozgrzewce stracił naciąg i turniej rozgrywał pożyczoną rakietą. Pokazał, że umie wyraźnie wygrywać z teoretycznie słabszymi(pewne zwycięstwa do trzech i do dwóch), a także, że ma stalowe nerwy, gdyż przy wyniku 10:10 wygrał „złotą piłkę” z Łukaszem Krzyszczakiem, który to wyszedł z grupy jako drugi. Niespodziewanie dobrze wypadł Piotr Słonczewski, który przed turniejem, jak mówił, na zwycięstwa nie liczył. Udało się to jednak w jednym meczu, co dało mu czwarte miejsce w grupie. Debiut bez zwycięstwa zakończył Kostek Staręga, ale jego wyniki są dobrym prognostykiem na dalszą część sezonu.

Ostatnia grupa oznaczona literą D, miała jednego faworyta, który nie zawiódł. Bartek Bogusz udowodnił, że utrzymuje wysoka formę z poprzedniego sezonu. Los skojarzył w tej grupie także dwie siostry: Anię i Asię Madej (nie mylić z Sereną i Venus Williams). W bezpośrednim pojedynku lepsza okazała się Ania i to ona wyszła z grupy z drugiego miejsca. Trzeci był Jonasz Staręga, któremu należą się wielkie brawa, gdyż mimo dotkliwej porażki do zera w pierwszym meczu nie poddał się i odradzając się niczym feniks z popiołów prawie wyszedł z grupy. Zajął w niej trzecie miejsce. Stawkę zamknął Hubert Tarkowski, którego wyrównane mecze świadczą o tym, że jeszcze pokaże na co go stać!

Po rywalizacji w grupie, przyszedł czas na ćwierćfinały. Bartek Bogusz nie dał szans Łukaszowi Krzyszczkowi, Adam Wielosz uporał się z Anią Madej, a po istnym thrillerze z licznymi zwrotami akcji, z tarczą w meczu z Marcelem Słomką, mecz skończył Mikołaj Górny.

W ostatnim ćwierćfinale zmierzyli się ze sobą: ubiegłoroczny mistrz Michał Jaworski i debiutant, który fazę grupową przeszedł jak burza – Kacper Żmuda. Poziom był bardzo niesamowity! Obaj podnieśli poprzeczkę bardzo wysoko. Ostatecznie, wynikiem 10:8 na swoja korzyść, szalę zwycięstwa przeważył Kacper. Pytany o swoje pomeczowe wrażenia Michał, odpowiedział że swoim firmowym spokojem: „Może następnym razem”. Pamiętajcie – przegrywać z klasą to wielka sztuka!

Od półfinałów zmieniła się formuła rozgrywania meczów, bo aby wygrać, należało zwyciężyć w  dwóch supertiebreakach. Liczyła się zatem wytrzymałość i umiejętność zachowania sił do końca.

Kolejny raz klasę udowodnili: Kacper Żmuda (pokonując 10:7 10:5 Mikołaja Górnego) oraz Bartek Bogusz wygrywając z Adamem Wieloszem 10:5 10:8. Ciekawostką jest fakt, że Adamowi po raz kolejny zerwał się naciąg!! Rozegrać jeden turniej trzema różnymi rakietami? Czy Kapitan Ameryka bez swojej wiernej tarczy mógłby zdziałać tak wiele?

Niestety Adama zdekoncentrowały rakietowe problemy, a to, w połączeniu z siłą rywali przyniosło 4. miejsce. W meczu o brąz lepszy był Mikołaj – 10:6 10:3. Nie mniej jednak 4. Miejsce w stawce 21 uczestników to super wynik, gratulacje!

Pizza dawno się skończyła, najmłodsi kibice fazy grupowej pewnie już spali, a o 20.40 rozpoczynał się finał z udziałem Kacpra Żmudy i Bartłomieja Bogusza. Warto podkreślić, że obaj mieli jeszcze do przebycia kawał drogi, gdyż nie mieszkają w Lublinie (Kacper przyjechał z Dęblina a Bartek w Radzynia Podlaskiego). Mecz był wyrównany, ale Bartkowi wyraźnie dawało o sobie znać zmęczenie. Walczył jednak jak lew i pierwszy set przegrał wynikiem 8:10. Kacper zachował jednak instynkt killera i w drugim secie nie wypuścił zmęczonego rywala. Wygrał drugi set 10:6 i cały turniej zakończył bez porażki. Wielkie gratulacje!

Jak wspominaliśmy na początku, bardzo cieszymy się, że turniej spotkał się z takim zainteresowaniem. Zapraszamy na kolejne zawody, które odbędą się już 10 listopada. Mamy nadzieję, że wciąż pozostaniecie głodni nie tylko turniejowej pizzy, ale także, a może przede wszystkim tenisowych emocji.

Poniżej prezentujemy dokładne wyniki, klasyfikację generalną oraz więcej zdjęć i informacji o MLT:

Wyniki MLT 1 – 27/10/19.

Klasyfikacja generalna po 1. turnieju.

Galeria zdjęć MLT 1 – 27/10/19.

Turnieje MLT w sezonie 2019/2020.

profilowe