Kolejny turniej MLT za nami. Znowu nie brakowało meczów na bardzo wysokim poziomie, a frekwencja nie zawiodła. Gościliśmy także nowych zawodników: Julię Saładonis, Krzysztofa Koncewicza i Huberta Chwedoruka. Ciężko było przypuszczać, że niektóre momenty turnieju przyniosą aż takie emocje.

Liczba uczestników (17) skłoniła organizatorów do niecodziennego rozwiązania. Stawka została podzielona na 4 grupy, z których jedna była 5-osobowa, natomiast pozostałe miały w sobie czwórkę zawodników. W tej pierwszej, mecze rozgrywane były systemem jednego tiebreaka do 10 punktów, natomiast w pozostałych trzech, każdy z każdym musiał zagrać tiebreaka do 15 punktów.

Grupę A zdominował brązowy medalista poprzedniego turnieju. Mikołaj Górny, dzięki czterem wygranym, niczym bolid F1 szybko przemknął przez fazę grupową. Miał jednak na swojej drodze kilka ostrych zakrętów. Jednym z nich był Alex Filin, który postraszył faworyta przegrywając jedynie 8:10. Z grupy jako drugi wyszedł jednak nie on, lecz zawodnik, który w ostatnim czasie poczynił duży postęp – Albert Sowiński. Wsparcie z trybun w postaci rodziców mocno go zmotywowało. Wartym podkreślenia jest występ najmłodszego zawodnika Krzysia Koncewicza. Wygrał jeden mecz, a z porażek na pewno wyciągnie potrzebne dla siebie wnioski.

Grupa B to stara gwardia MLT. Najlepszym okazał się Bartek Bogusz, bohater przedturniejowego wywiadu i finalista poprzednich zawodów. Meczem, który zdecydował kto wyjdzie z tej grupy jako drugi było starcie Wojtka Tęczy i Konrada Słowańskiego. Wygrana 15:10 dała temu pierwszemu drugie miejsce, a Konrad po raz kolejny wręcz otarł się o wyjście z grupy. Słabszy dzień dotknął Łukasza Krzyszczaka, który zakończył turniej bez zwycięstwa. Myślimy, że 8 grudnia wróci mocniejszy.

Prawdziwy thriller odbył się w grupie C. Pewnym pierwszym miejscem znowu pochwalić się może Kacper Żmuda, ale o nim później. Za jego plecami odbyła  się bowiem fascynująca walka o awans. Artur Wasil, Tomek Kieliszek i Asia Madej – cała trójka miała na koniec identyczny bilans zwycięstw. O wszystkim decydowały zatem małe punkty w bezpośrednich meczach. Tłum zniecierpliwionych zawodników czekał w korytarzu na przeliczenie punktów. Na twarzach widać było zaciekawienie, ale także duży stres zainteresowanych. Ostatecznie, o wszystkim zdecydował

1 MAŁY PUNKT! Ten szczegół sprawił, że smakiem musieli obejść się Artur i Asia, a awans, prawdziwym rzutem na taśmę wywalczył Tomek Kieliszek. Gratulujemy całej trójce, gdyż mecze między nimi kończyły się wynikami 15:13 lub 15:14, co świadczy o niesamowitej wytrzymałości psychicznej zawodników.

W grupie D bratobójczy pojedynek odbyli Kostek i Jonasz Staręga. Mecz, który zdecydował o trzecim miejscu wygrał Jonasz, ale postawa obydwu w kolejnym już turnieju świadczy, że chłopaki szybko idą do przodu i zapewne wkrótce powalczą o wyższe cele.  Jak burza przez grupę przeszedł Adam Wielosz, a jego cierpliwość i umiejętność wyczekiwania przeciwników, po raz kolejny dają o sobie znać. Drugie miejsce przypadło Hubertowi Chwedorukowi, którego świetna technika daje mu wysoką efektywność.

Dwa z czterech ćwierćfinałów, mocno przykuły uwagę kibiców. Adam Wielosz znowu popisał się kortowym sprytem i cierpliwością wygrywając 15:11 z Tomkiem Kieliszkiem. Wojtek Tęcza i Mikołaj Górny zagrali bardzo trudny dla obu i wyczerpujący mecz. Minimalnie lepszy okazał się Wojtek, dla którego dojście do półfinału jest historycznym wynikiem. Wiadomo było, że Mikołaj natomiast, nie obroni wysokiej lokaty z poprzedniego turnieju. W pozostałych ćwierćfinałach swoje mecze wygrali październikowi finaliści. Bartek Bogusz 15:3 pokonał Alberta Sowińskiego, a Kacper Żmuda 15:4 Huberta Chwedoruka. Mecze półfinałowe to kolejne gładkie zwycięstwa zawodników, którzy ewidentnie brylują w tym sezonie. Bartek i Kacper znowu mieli spotkać się w finale.

Prawdziwy dramat rozegrał się w meczu o trzecie miejsce. Cóż to był za mecz! Wierny kibic, Kuba Radomski powiedział, że w tym meczu skończy się przyjaźń. I chociaż są to może słowa na wyrost, to emocje jakich dostarczyli Adam Wielosz i Wojtek Tęcza, na długo zapadną w pamięci obserwatorów. Decydująca piłka rozstrzygnęła pierwszy set. Decydująca piłka rozstrzygnęła drugi set. W trzecim było 15:13! Biegali, przewracali się, krzyczeli i niemal płakali. Trudy turnieju dawały się we znaki już wcześniej, a tak długie spotkanie na koniec, mogło dobić obydwu. Przy piłce meczowej dla Adama (Wojtek wcześniej także miał swoja szansę meczową), chłopaki zagrali wymianę trwającą na pewno ponad minutę. Wydawało się, że któryś musi się pomylić, bo nikt nie chciał zaryzykować. Adam znowu przebijał, biegał i czekał na błąd, który w końcu nadszedł. Wielkie brawa dla obydwu, gdyż zagrali wspaniałe spotkanie.

Finał był powtórką sprzed dwóch tygodni. Kacper grał bardzo mocno rozrzucając Bartka po korcie. Po pierwszym secie zakończonym wynikiem 15:7 wydawało się, że znowu szalę zwycięstwa spokojnie na swoja stronę przechyli Kacper. W drugim secie mieliśmy jednak odrodzenie. Bartek świetnie biegał, a Kacpra gubiły niewykończone ataki. O 20.30 zaczął się decydujący set. I chociaż Bartek walczył jak lew i biegał do wszystkich piłek, siła Kacpra przesądziła. Drugi turniej MLT, drugi taki sam finał i znowu najlepszy okazał się Kacper Żmuda. Widać jednak, że Bartek odrobił lekcje z poprzedniego finału i kto wie, czy w końcu nie znajdzie sposobu na mistrza z Dęblina.

Dziękujemy wszystkim za przybycie i dostarczenie wielu emocji oraz uśmiechów. Dziękujemy Maxipizza za pyszne pizze i zapraszamy wszystkich 8 grudnia na trzeci turniej cyklu MLT!

Poniżej prezentujemy dokładne wyniki, klasyfikację generalną oraz więcej zdjęć i informacji o MLT:

Zapowiedź turnieju – rozmowa z Bartłomiejem Boguszem.

Wyniki MLT 2 – 10/11/19.

Galeria zdjęć MLT 2 – 10/11/19.

Klasyfikacja generalna po 2. turnieju.

Galeria zdjęć MLT 2 – 10/11/19.

Turnieje MLT w sezonie 2019/2020.

profilowe